środa, 23 listopada 2011

PrzeSTWÓR



„Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu”-oczywiście chciałbym, tak powiedzieć. Jak na razie zacumowałem zdaje się na dłuższy czas przy suchej przystani. Jeszcze się zobaczy co i jak. Hydraulika obadana- wszystko w niej gra, buczy i śpiewa. Opuściłem bez lęku bezpieczne schronienie pod wanną. Zresztą jak mówi Dżeki S. masy wody lepiej nie mieć nad głową. Wypuszczam się więc na łowy no i zdobywam doświadczenie szczura lądowego. Pochwalę się wam: pokonałem czerwoną miskę! Nie jest to oczywiście potworna ośmiornica - jedno z moich ulubionych stworzeń morskich lecz na bezrybiu i rak ryba!
Wasz Pirat.

wtorek, 22 listopada 2011

Przyczajony



A więc dobiłem do portu tymczasowego. Na razie obwąchuję sytuację czy na nowym gruncie nie natknę się przypadkiem na komplikacje. Na horyzoncie jak na razie spokój. Nic się nie dzieje lecz na zimne zawsze należy dmuchać lub mówiąc kaperskim językiem: dmuchaj tak by nie powstały fale. Obrałem więc za bazę miejscy przy wannie. Tam przy okazji drobnych ćwiczeń rozciągających (znacie to? najpierw łapki przednie, potem łapki tylne) postanowiłem sprawdzić instalację hydrauliczną. Czy wszystko w niej działa, czy woda płynie jak należy? Takie pytania chodzą mi teraz po głowie. Jednak jak gadał stary pirat Dżeki S.: rozjaśni się w głowie i prawda wyjdzie na jaw, kiedy napijesz się porto.
Wasz przyczajony Pirat.